Dodaj do Twittera!
![]()
17 stycznia br. Ukraińcy wybiorą swojego kolejnego prezydenta. Do drugiej tury prawie na pewno wejdą Julia Tymoszenko i Wiktor Janukowycz. Pewnie wygra Tymoszenko, która otrzyma poparcie urzędującego prezydenta, Wiktora Juszczenki, a także pozostałych kandydatów kojarzonych z nurtem narodowo-demokratycznym m.in. Jaceniuka, najmłodszego z kandydatów. Janukowycza pewnie poprze Serhij Tihipko, kojarzony z Władimirem Łytwynem - czołowym politykiem ukraińskim z obozu Kuczmy.
Dziwna to kampania, pełna wzajemnych oskarżeń. Jaceniuk zniszczyła antysemicka kampania, z użyciem sfałszowanych aktów obrzezania i publicznymi dyskusjami nad jego pochodzeniem. Podobne działa wytoczono w 1990 roku przeciwko Tadeuszowi Mazowieckiemu. W młodej polskiej demokracji ówczesny premier przegrał. Jak widać na Ukrainie 20 lat później podobne ruchy również mogą skutecznie zniechęcić wyborców.
Jednym z głównych faworytów jest prorosyjski Wiktor Janukowycz, który był kilka razy premierem. Polityk jest silnie wspierany przez oligarchów, szczególnie ze wschodu. Obiecuje Ukrainę z gwarancjami socjalnymi, decentralizację kraju i zagwarantowanie praw dla języka rosyjskiego. Sprzeciwia się prawom kombatanckim dla weteranów UPA. Zapowiada buńczucznie, że "Ukraina już nigdy nie będzie pomarańczowa". Janukowycz, teraz ukraiński profesor nauk technicznych, w młodości pospolity kryminalista ma silnego protektora w osobie Władimira Putina. Popularne na Ukrainie rosyjskiego media wiedzą na kogo postawić.
Choć Boris Bierezowski, rosyjski oligarcha na uchodźstwie, (swego czasu rozkręcający w Rosji biznes podobny do Bezpiecznej Oszczędnościowej Grobelnego) wezwał swoich kolegów - oligarchów do poparcia Juszczenki jako "klasycznego, prozachodniego liberała") to jego apel pozostał bez echa. Zresztą pieniądze Juszczence nie pomogą. Choć chwyta się do wezwań innych prozachodnich kandydatów, aby poparli jego kandydaturę, to ani myślą się wycofywać. Zresztą pieniądze nie pomogą Juszczence. Choć polityk ten jest dobrze oceniany na zachodzie i gwarantuje niezależną Ukrainę, to nic nie przekonana do niego samych Ukraińców. Juszczenko kojarzy się z osłabieniem hrywny, kryzysem gospodarczym, utarczkami w parlamencie i oparciem się na ludziach, którzy z pomarańczową rewolucją nie mieli wiele wspólnego. Bilans pomarańczowej rewolucji zresztą wypada dość blado i ukraińscy politycy coraz mniej chętnie powołują się na te barwy.
Wydaje się, że żelaznym kandydatem do zwycięstwa będzie "Piękna Julia", która prowadzi kampanię z niezwykłym rozmachem, nie gardząc używaniem do tego aparatu Państwa i wykorzystywaniu funkcji premiera. Tymoszenko przygotowała populistyczne plakaty, kreujące ją na żelazną damę ukraińskiej polityki. "Ona" - to jej główne hasło zestawiane z dobrze brzmiącym czasownikiem "pracuje". Tymoszenko kreuje się na "Matkę Ukrainę". Modna i ekstrawagancka, nawiązująca do elementów ludowych fryzura, pokazuje że utożsamia się ona ze zwykłymi ludźmi i jest patriotką przywiązaną do ziemi. W plakatach na oficjalnej stronie kandydatki można ściągnąć jej zdjęcia z kłosami zboża czy tygrysem (kojarzącym się z dynamizmem i sprawnością). Mielibyśmy do czynienia z kampanią w stylu zachodnim, gdyby nie kilka wpadek jak np. niedziałająca strona internetowa do donacji.
Boris Bieriezowski w swoim głośnym liście do oligarchów określił Tymoszenko, jako kobietę której zależy tylko na władzy.
Na Ukrainie żywe są obawy przed fałszerstwami. Janukowycz zapowiada, że tym razem obroni wynik wyborów (i w domyśle nie da się zrobić w konia jak w 2004 roku), Tymoszenko odpowiada, że ponad połowa członków Centralnej Komisji Wyborczej jest przekupionych przez Partię Regionów. Członkowie komisji wyborczej zarzuty zignorowali.
Jaka czeka nas Ukraina w najbliższych miesiącach? Osłabiona kryzysem gospodarczym, epidemią świńskiej grypy, ze słabą walutą i podzielona co najmniej na dwie części po wyczerpującej kampanii. Ktokolwiek wygra te wybory, wypada mieć nadzieję, że nie przegrają jej zwykli Ukraińcy.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.